1. bułka pszenno/żytnia z bakaliami
2. masło
3. bób
4. orzechy włoskie
5. sezam
6. chili
7. gorzka czekolada / nutella
8. granat
9. świeża mięta
10. kilka kropli cytryny
Do tej kanapki zainspirowała mnie Marta swoją opowieścią o tym, co jej się ostatnio przytrafiło w kuchni całkiem przypadkiem.
Zaczynam od gotowania bobu - do garnka wlewam zimną wodą, wsypuje sól&cukier w proporcjach 2/1 aby nadać jej winnego smaku. Zaraz potem do zimnej wody wrzucam surowy bób. W tym samym czasie prażę sezam na patelni na lekko złoty kolor. Ugotowany bób obieram ze skórek i miksuje dodajaąc powoli rozpuszczone masło tak aby uzyskać jednolitą masę. Bób jest dosyć "tępy" więc masło doda mu odpowiedniej wilgoci. Orzechy rozcieram w moździerzu.
Do pasty z bobu dodaje rozdrobnione orzechy i uprażony sezam. Całość delikatnie doprawiam chili i kilkoma kroplami cytryny.
Pastą z bobu smaruję jedną polówkę bułki. Dekoruje ją listkami świeżej mięty. Drugą połówkę smaruję nutella, posypuje pokruszoną gorzką czekoladę i ziarenkami granatu. Historia Marty była o tym, że gotowała bób i z jakiegoś powodu rozpuszczała też na kuchni czekolade. Zupełnie niechcący polała nią bób i to okazało się połączeniem obłędnym. I tak też się okazało. Można połączyć dwie połówki ze sobą, łącząc smaki. Można też potraktować każdą połówkę z osobna i niczemu to nie ujmuje. Razem i osobno są naprawdę ok.
smacznego
*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz