niedziela, 23 września 2012

kanapka # 6


1.   bułka pszenno/żytnia z bakaliami
2.   masło
3.   bób
4.   orzechy włoskie
5.   sezam
6.   chili
7.   gorzka czekolada / nutella
8.   granat
9.   świeża mięta
10. kilka kropli cytryny 

Do tej kanapki zainspirowała mnie Marta swoją opowieścią o tym, co jej się ostatnio przytrafiło w kuchni całkiem przypadkiem.





Zaczynam od gotowania bobu - do garnka wlewam zimną wodą, wsypuje sól&cukier w proporcjach 2/1 aby nadać jej winnego smaku. Zaraz potem do zimnej wody wrzucam surowy bób. W tym samym czasie prażę sezam na patelni na lekko złoty kolor. Ugotowany bób obieram ze skórek i miksuje dodajaąc powoli rozpuszczone masło tak aby uzyskać jednolitą masę. Bób jest dosyć "tępy" więc masło doda mu odpowiedniej wilgoci.  Orzechy rozcieram w moździerzu. 

Do pasty z bobu dodaje rozdrobnione orzechy i uprażony sezam. Całość delikatnie doprawiam chili i kilkoma kroplami cytryny.






Pastą z bobu smaruję jedną polówkę bułki. Dekoruje ją listkami świeżej mięty.  Drugą połówkę smaruję nutella, posypuje pokruszoną gorzką czekoladę i ziarenkami granatu. Historia Marty była o tym, że gotowała bób i z jakiegoś powodu rozpuszczała też na kuchni czekolade. Zupełnie niechcący polała nią bób i to okazało się połączeniem obłędnym. I tak  też się okazało. Można połączyć dwie połówki ze sobą, łącząc smaki. Można też potraktować każdą połówkę z osobna i niczemu to nie ujmuje. Razem i osobno są naprawdę ok.




smacznego

*


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz